Petycja o odwołanie Brexitu nie zwalnia tempa. Już ponad 5 mln podpisów

0
716

Już ponad pięć milionów osób, w ciągu zaledwie pięciu dni podpisało petycję o wycofanie Artykułu 50 i anulowanie Brexitu.

Petycja założona na oficjalnej stronie rządowej, mająca na celu odwołanie Artykułu 50., jest oficjalnie największą pod względem podpisów petycją parlamentarną w historii Wielkiej Brytanii. Wcześniejszy rekord wynosił 4,2 mln.

Wszystkie petycje kierowane do parlamentu wymagają 100 000 podpisów, aby mogły być przedmiotem debaty w Izbie Gmin. Taki wynik petycja o odwołanie Brexitu osiągnęła w zaledwie kilka pierwszych godzin, a obecnie swój podpis zostawia średnio niemal tysiąc osób na minutę.

Jednak premier Theresa May zapowiedziała już, że nie odwoła Artykułu 50., ponieważ spowodowałoby to „potencjalnie nieodwracalne szkody dla zaufania publicznego”. Jeśli petycja będzie wciąż zyskiwać poparcie w takim tempie to z początkiem kwietnia premier May nie będzie już mogła mówić, że “wolą ludu” jest Brexit.

Popularność petycji nie podoba się zwolennikom opuszczenia Unii Europejskiej. Autorka petycji, Margaret Anne Georgiadou, miała z tego powodu otrzymywać pogróżki, w tym groźby śmierci, o czym poinformowała na Twitterze.

Swój głos odnośnie petycji można zostawić tutaj.

Co dalej z Brexitem?

Najbliższe dni będą kluczowe. W czwartek przywódcy UE zgodzili się na opóźnienie Brexitu, dając premier May szansę na przeprowadzenie kolejnego głosowania nad jej umową w Izbie Gmin. Nie zgodzili się jednak na odroczenie Brexitu do 30 czerwca, jak chciała tego brytyjska premier. Zaproponowano w zamian dwie daty uwarunkowane głosowaniem nad umową w Parlamencie.

Jeśli Parlament przyjmie umowę wynegocjowaną przez Theresę May z UE, to Brexit będzie odroczony do 22 maja. Jeśli jednak ją odrzuci, to takie odroczenie potrwa do 12 kwietnia, Po tym terminie jest możliwe kolejne, dłuższe przedłużenie, jednak czynnikiem decydującym o jego przyznaniu będzie decyzja, jaką UK musi podjąć do 12 kwietnia, o tym, czy weźmie udział w wyborach do europarlamentu.

Teraz nie wiadomo czy w ogóle odbędzie się głosowanie w tej sprawie. W liście, który skierowała w piątek do swoich kolegów i koleżanek w Izbie Gmin, brytyjska premier ostrzega, że może zrezygnować z głosowania nad projektem umowy wyjścia z UE, co otworzy drogę do bezumownego opuszczenia Wspólnoty, lub długiego opóźnienia Brexitu.

Do tego dochodzą jeszcze pogłoski o próbach nacisku na premier May ze strony jej własnych ministrów, którzy domagają się jej rezygnacji.

Wcześniej Downing Street poinformowało, że rozważanych jest aż siedem różnych scenariuszy, które mogą zostać poddane pod głosowanie w Izbie Gmin. Wśród nich miałyby się znaleźć: odwołanie Art. 50., drugie referendum, umowa premier May, umowa plus unia celna, umowa plus unia celna i dostęp do jednolitego rynku, umowa o wolnym handlu lub Brexit bez umowy.